Tematem spotkań są GRZECHY GŁÓWNE w świetle nauczania Ojców Kościoła, Świętych, Tradycji. Prowadzi: o. Krzysztof od Miłosierdzia Bożego na podstawie książki
Skutki grzechów, z których się wyspowiadaliśmy, i tak mogą pozostawać na całe życie. Należy wtedy czynić zadośćuczynienie, a nie powtórnie się z nich spowiadać. - Osoby dorosłe nie spowiadają się z picia alkoholu, chyba że są w nałogu, albo nadużywały picia, albo przyczyniło się to do popełnienia jakiegoś grzechu.
Mateusza. Wiemy, że nauka Kościoła Katolickiego potępia nieczystość. Pytanie jednak, co tak właściwie kryje się za tym pojęciem? W zasadzie każdy popełniony przez nas grzech można traktować jako przejaw nieczystości. W praktyce jednak grzech nieczystości jest najczęściej utożsamiany z nieczystością seksualną.
Wtedy regularna spowiedź maksymalnie co miesiąc jest jak lekarstwo, poddawanie się szczególnemu działaniu Miłosierdzia Bożego. Czyni nas też bardziej czujnymi na działanie duchowe, na pokusy, które często przybierają postać pozorów dobra. Z tą przeszkodą wiąże się innego rodzaju opór: po co się spowiadać, skoro znowu upadnę.
Nie łudźmy się: „Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,7-8). Dlatego naszym codziennym obowiązkiem jest modlitwa o nawrócenie grzeszników.
Spowiedź jest ważnym elementem wiary chrześcijańskiej i może być bardzo pomocna w osiągnięciu duchowej równowagi. Aby dobrze się spowiadać, należy przygotować
Mam zamiar spowiadać się ze wszystkich rzeczy które uznaję jako grzech. Ale seks przedmałżeński nie jest grzechem, wg, mnie. Przecież nie uprawiamy go z kim popadnie tylko z osobą którą kochamy i która darzy nas tym samym uczuciem. Jest to dopełnienie naszej miłości. Przynajmniej ja to tak widzę.
Z założenia – krótka, konkretna, z rzeczy ważnych, bez zbędnego ekshibicjonizmu, bez psychologizowania, ale też z założenia mająca ukryć głębsze motywy i sam CIĘŻAR grzechu. Można się spowiadać PROSTO: „za dużo wypiłem, z żoną się kłóciłem, za mało się modliłem”. Problem ze SZCZEROŚCIĄ pojawia się wtedy, gdy:
Szatan w ciemnościach łowi; jest to nocne zwierzę; Chowaj się przed nim w światło: tam cię nie dostrzeże. Mądrość świecka jest na kształt błędnego ognika: Błyszcząc, zwodzi cię z drogi; gdy z niej zejdziesz, znika. Jaka tam będzie siła wiecznego płomienia, Wnoś tu z jego iskierek, ze zgryzot sumienia.
1. Nie uważam, byś w ogóle musiała się spowiadać z tego, że za bardzo bałaś się zła. Nie twierdzę, że nie ma tu przesady, że nie jest to coś, co warto zmienić, ale grzechu ciężkiego nie ma tu na pewno. W ogóle tego problemu nie rozpatrywałbym w kategoriach grzechu. Tu raczej może chodzić o jakieś naprostowanie ducha
Gp3qBO. Skąd się biorą pokusy i czym różnią się od grzechu? Dlaczego nie można mylić grzechu z popędami? Czy święci także mieli pokusy? I wreszcie: jak rozumieć słowa modlitwy „Ojcze nasz”: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Czy Bóg nas kusi?... To tylko część dylematów, z jakimi zwrócił się do mnie jeden z czytelników. Jesteśmy wolni. Możemy wybierać, co ma być priorytetem w naszym życiu. Ustalać hierarchię wartości i decydować o wyborze dobra lub zła. To są fakty. Jest jednak ktoś, komu zależy, aby poplątać nam ścieżki, zło pomieszać z dobrem, oryginał zasypać fałszywkami. Kto sam będąc aniołem ciemności, przywdziewa postać anioła światłości („Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość” - 2 Kor 11,14), aby doprowadzić nas do zguby. Pisał św. Augustyn: „Raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę”. Oto nasze doświadczenie. Jesteśmy ciągle kuszeni. Św. Piotr przestrzegał: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1 P 5,8-9). Pokusa nie jest jednak tożsama z grzechem. Grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze zła, na przyjęciu postawy sprzecznej z miłością, na odwróceniu się od Stwórcy i zwróceniu ku stworzeniu. Pokusa zaś to czynnik pobudzający do jego popełnienia. Sama z siebie jeszcze niewiele znaczy! Przecież Jezus też był kuszony. Pokusa może mieć różne źródło: szatan, wady i nałogi tkwiące w człowieku, chęć panowania, źli ludzie, egoizm, zdeprawowane środowisko, w którym żyjemy, zły przykład itp. Diabeł zawsze prezentuje nam grzech jako coś pociągającego, subiektywnie dobrego, jako element rozwoju, atrybut wolności itp. Doskonale strukturę pokusy pokazuje rozdział trzeci Księgi Rodzaju. Katechizm podpowiada, że wewnętrznym źródłem złych wyborów mogą być też tkwiące głęboko w nas, odziedziczone po prarodzicach pożądliwości i skłonności stanowiące dziedzictwo grzechu pierworodnego. Walka z pokusą jest zawsze zasługą dla nieba! Ani dobre, ani złe Grzechem nie są także uczucia, emocje. Same z siebie nie mają wartości: nie są ani dobre, ani złe. Uczucia, emocje ku czemuś/komuś prowadzą. Czasem przychodzą nie wiadomo skąd, niezależnie od nas. Rozpalają wyobraźnię, zabierają spokój, stają się źródłem udręki albo euforii. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocje zaczynają mieć wpływ na nasze decyzje - gdy przeobrażają się w działanie. A te już podlegają ocenie moralnej. Niemoralne jest wywoływanie określonych uczuć (np. podtrzymywanie w sobie pragnienia zemsty, odwetu), poddawanie się myślom sprzecznym z zasadą miłości, prowokowanie złych emocji, co może zakończyć się „przekuciem ich” w konkretne grzeszne zachowania. Warto też pamiętać, iż nie jest grzechem również doznawanie przyjemności. Czasem Kościołowi „przyprawia się gębę”, twierdząc, że w swoim nauaczaniu jest on wrogiem wszystkiego, co jest - bądź może być - przyjemne. To nieprawda. Kościół uczy, że przyjemność i poczucie szczęście nie mogą zastąpić prawdy i dobra. Katechizm podaje, że zawsze zagrożeniem dla człowieka jest moment, gdy szuka przyjemnych doznań w niemoralny sposób. W tych wypadkach grzechem jest nie tyle doznawanie przyjemności, co sprzeczny z miłością sposób jej wywoływania. Dalej: żaden popęd, który odkrywamy w sobie, również nie jest sam z siebie grzechem. Wszystkie czemuś mają służyć („Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę [...] A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”) - por. Rdz 1,28-31). Pan Bóg, stwarzając nas takimi, a nie innymi, niejako zabezpieczył nas przed autdestrukcją. Jesteśmy jednak zobowiązani do kontroli popędów. Nie mogą nas zdominować. Podobnie jak uczucia, mogą stać się przyczyną upadku. Dzieje się tak wówczas, gdy człowiek zaspokaja je w sposób niezgodny z przykazaniani Bożymi, kierując się egoizmem, pragnieniem przyjemności czy szczęścia za wszelką cenę. Bóg nikogo nie kusi Jak rozumieć słowa modlitwy: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Sens Modlitwy Pańskiej oddaje jej współczesne tłumaczenie zapisane w Piśmie Świętym: „I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6,13). Św. Jakub wyjaśnia kwestię w następujący sposób: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” (Jk 1,13). Do grzechu wiodą człowieka jego egoistyczne skłonności, szatan oraz inni ludzie. Bóg natomiast udziela łaski, aby mógł się oprzeć wszystkim pokusom. Natomiast w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy, aby pokusy nie były większe niż nasze siły wsparte łaską Bożą. Zwracamy się w niej do Ojca Niebieskiego, aby w ich obliczu nie pozostawił nas bez swojej potężnej pomocy. Wielu świętych, a nawet sam Chrystus, doznawało licznych pokus. Bóg je dopuszcza. Doskonałość nie polega bowiem na ich niedoznawaniu, lecz na silnej miłości zdolnej oprzeć się wszelkim atakom zła. Pokusa nie jest grzechem, a jeśli bywa zwalczana, staje się okazją do wzrostu miłości, dojrzewania do świętości. Opieranie się jej wyrabia cierpliwość, wytrwałość i wierność. Odrzucanie - dzięki łasce Bożej - przyczynia się do zdobywania zasług. Najskuteczniejszą bronią przeciwko pokusie jest modlitwa, szczególnie różańcowa, ofiarowanie swojego życia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi, post i jałmużna. Nie należy też szukać okazji do grzechu, kto bowiem naraża się na niebezpieczeństwo, ten łatwo może w nim zginąć (por. Syr 3,26). KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKIEcho Katolickie 49/2017 opr. ab/ab
3/24 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze PoprzednieNastępneSwiętokradztwoGrzechem ciężkim jest przyjęcie Komunii w sposób świętokradzki, i znieważenie Najświętszego wypadku przyjęcia Komunii w stanie grzechu ciężkiego wystarczy wyznać to dowolnemu księdzu w trakcie spowiedzi. W przypadku sprofanowania Najświętszego Sakramentu, czyli: porzucenia, podeptania, przechowywania w celu świętokradzkimitp. sprawca naciąga na siebie karę ekskomuniki latae sententiae, z której zwolnić może jedynie Stolica Apostolska.
Sakrament spowiedzi jest już wystarczająco trudny, by go sobie jeszcze bardziej komplikować! Wyznanie własnych grzechów księdzu może być dużym wyzwaniem. To zupełnie zrozumiałe, że przy tej okazji odczuwasz swoisty lęk, szczególnie jeśli nie spowiadałeś się przez dłuższy szczegóły są zbędneWarto wziąć pod uwagę, że źródłem naszego strachu może być tak naprawdę mylne przekonanie, iż księdzu należy opowiedzieć o każdym grzechu ze wszystkimi możliwymi szczegółami. A właśnie lepiej tego nie większości przypadków wcale nie musimy podawać długich wyjaśnień. Jak sugeruje jeden z księży, grzechy powinniśmy ujmować w najprostszy możliwy sposób. Dodaje on, że niektórzy ludzie czują się wręcz w obowiązku podawania szczegółów dotyczących swoich konkretnych grzechów. Choć nie widzi w tym nic złego, zaznacza, iż nie to jest sednem że podamy kategorię grzechu, aby zostać w pełni rozgrzeszonym ze wszystkich grzechów powszednich, jakie się w niej mieszczą. Chyba że spowiednik uzna, że potrzebuje więcej informacji, ale inna sprawa.„Przewodnik” po grzechachOto pomocnicza lista sporządzona przez tego księdza. Według niego, obejmuje ona 90 proc. spraw, jaką 90 proc. ludzi wyznaje przy 90 proc. okazji, przystępując do spowiedzi. Możesz zabrać ją ze sobą do konfesjonału i jednocześnie wymienić te grzechy spoza listy, które dodatkowo obciążają Twoje miłowałem/am Boga całym sercem i z całej życiu przedkładałem/am różne rzeczy czy ludzi nad Pana zachowywałem/am szacunku należnego rodzicom czy imię Boże bez źródłem zgorszenia w oczach Boga lub Kościoła, dając zły przykład jako chrześcijanin/ nieuprzejmy/a w stosunku do niektórych niecierpliwość ludziom z mojego się ponieść środki antykoncepcyjne, zamykając się na dar życia od nieczyste myśli, które sprowadzały mężczyzn lub kobiety do roli zachowywałem/am umiaru w jedzeniu bądź w innym tego, czego sam nie okazywałem/am wdzięczności za otrzymane razy zgrzeszyłemW Kodeksie prawa kanonicznego czytamy, że „wierny jest obowiązany wyznać co do liczby i rodzaju wszelkie grzechy ciężkie popełnione po chrzcie, a jeszcze przez władzę kluczy Kościoła bezpośrednio nie odpuszczone i nie wyznane w indywidualnej spowiedzi, które sobie przypomina po dokładnym rachunku sumienia” (Kan. 988 § 1).Oznacza to, że jeżeli masz świadomość, iż popełniłeś grzech ciężki (śmiertelny), powinieneś go wyznać, podając jednocześnie, ile razy się go dopuściłeś. Przykładowo, jeżeli popełniłeś grzech cudzołóstwa, powinieneś powiedzieć na spowiedzi, ile razy do niego doszło. Jeżeli jakiegoś grzechu ciężkiego dopuściłeś się wielokrotnie i nie potrafisz podać liczby, powiedz, po prostu, „wiele razy”, „kilka razy” albo „tak dużo razy, że nie dam rady ich zliczyć”.Spowiedź nie powinna być skomplikowana, a jeżeli za bardzo się stresujesz, postaraj się ją sobie uprościć i nie martw się o konkretne szczegóły w przypadku grzechów powszednich. Nawet w kwestii grzechów śmiertelnych, jeżeli Twoje sumienie obciąża grzech, w który popadasz zwyczajowo, podaj przybliżoną ilość to piękny sakrament – sakrament pojednania – który przywraca duszy pokój poprzez działanie Bożego Miłosierdzia. Jeżeli masz opory, by do niej przystępować, ponieważ wydaje ci się bardzo skomplikowana, postaraj się ją maksymalnie uprościć. Nie pozwól, aby tak błaha przeszkoda zamykała ci drogę do czułych ramion Boga Ojca.
Na lekcji religii katechetka rozmawia z uczniami: – Słuchajcie, wyrządzoną szkodę trzeba naprawić. Co więc powinien zrobić ktoś, kto zrywał jabłka w cudzym sadzie? – Zgłasza się jeden z uczniów i mówi: – Powinien pomodlić się o dobry urodzaj w przyszłym roku. Zapewne domyślamy się już, że tematem artykułu będzie piąty warunek sakramentu pokuty: zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Chyba w każdym z nas jest wewnętrzna potrzeba wynagrodzenia za zło, które popełniliśmy. Może nie zawsze wiemy, jak to uczynić, może długo nosimy w sercu niepokój z tym związany, ale czekamy na okazję, aby spłacić swój dług wobec tego, kogo skrzywdziliśmy. Jest pewna stara, naturalna zasada życia społecznego. Brzmi ona: Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy. Z tą zasadą bardzo wyraźnie łączy się piąty warunek dobrej spowiedzi – zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy krótko i jasno, na czym ono polega: „Zadośćuczynienie Bogu jest to wynagrodzenie Bogu za popełnione grzechy przez odprawienie pokuty wyznaczonej przez kapłana na spowiedzi. Natomiast zadośćuczynienie bliźniemu jest to naprawienie wyrządzonej mu krzywdy i szkody”. W pierwotnym Kościele ten warunek dobrej spowiedzi wyprzedzał wszystkie inne – najpierw naprawiano zło, a potem otrzymywano rozgrzeszenie. Nie raz trwało wiele lat, zanim ktoś otrzymał rozgrzeszenie i możliwość przystępowania do Komunii św. W Kościele istniały specjalne księgi pokutne, które jasno mówiły, jak długo ma trwać pokuta za konkretny grzech, np. za krzywoprzysięstwo pokuta trwała 11 lat, za cudzołóstwo 4 lata, a za kradzież 7 lat. Znamy także tę zasadę, że każdy grzech publicznie popełniony musiał zostać publicznie odpokutowany. Stąd liczne pielgrzymki do miejsc świętych, kamienne krzyże przy drogach. Każdy, kto odbywał pokutę nie mógł nawet wejść do środka kościoła, musiał stać przed drzwiami świątyni, a po jakimś czasie mógł dopiero stanąć w przedsionku (jak to wszystko się zmieniło…). Zadośćuczynienie jest czynnością religijną, która ma doprowadzić do naprawienia wyrządzonego zła. Wyraża się to w konkretnych czynach, które mają nas kształtować, formować w czynieniu dobra. Jeśli zadaną pokutą jest np. przeczytanie fragmentu Pisma św., to ma to na celu lepsze poznanie swojej wiary i poznania sumienia. Natomiast zrobienie konkretnego dobrego uczynku ma nauczyć postawy miłości, życzliwości i otwartości na innych. Trzeba mieć jednak zawsze świadomość, że Boże przebaczenie nie wynika nigdy z tego, co ja zrobię, ile razy się pomodlę, ale z wielkiej miłości Boga do człowieka. Boże przebaczenie jest zawsze darmowe, nie można sobie na nie zasłużyć, wypracować go czy je odrobić. Z naszej strony zadośćuczynienie Bogu to nie tylko ładny gest, bo to, co „zadośćuczyniliśmy” to zawsze za mało wobec ogromu Bożej miłości; myślę, że zdajemy sobie z tego sprawę. Zadośćuczynienie nie jest tylko naszym wysiłkiem – męka Jezusa jest całkowitym wynagrodzeniem Bogu za ludzkie grzechy. Nasze zadośćuczynienie domaga się także uwzględnienia osoby lub instytucji, która została przez nas skrzywdzona. Stąd musi ono przybrać formę konkretnego działania. Nie można poprzestać tylko na obietnicy czy chęciach. Tutaj jest zadanie do wykonania. Jeśli ukradłem, muszę oddać — niekoniecznie w sposób jawny, narażając się na kłopoty, ale muszę zwrócić to, co nieuczciwie zabrałem. Jeśli nie mogę oddać pieniędzy, bo nie wiem komu ukradłem, to mogę je dać komuś, kto ich potrzebuję. Jeżeli zabrałem z zakładu pracy jakieś rzeczy, to odnoszę je z powrotem, jeśli ich nie mam, to naprawiam zło np. przez efektywniejszą, dłuższą pracę. To samo dotyczy rzeczy znalezionych lub pożyczonych. Dalej, jeśli wypowiedziałem oszczerstwo, pomówiłem kogoś, muszę to odwołać. Jeśli opuszczam niedzielną Eucharystię to zadośćuczynieniem jest przyjście na mszę św. w ciągu tygodnia. Jeśli nie mogę czegoś naprawić, oddać, to należy wtedy przynajmniej przyznać się, przeprosić, przyjąć postawę skruchy. To są konkretne czyny, które świadczą, że chcę naprawić krzywdę, przeprosić, szukam lekarstwa na zło. Jeszcze raz przypomnijmy sobie tę zasadę sprawiedliwości: Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy. Ta reguła domaga się zadośćuczynienia. Jest to konkretne wejście w swoje osobiste nawrócenie. Z zadośćuczynieniem mogą pojawić się pewne problemy. Na przykład wtedy, kiedy ktoś nie potrafi uwierzyć w Boże przebaczenie i ciągle nosi w sobie poczucie winy. Mógł już wiele razy spowiadać się z jakiegoś grzechu, ale ciągle do tego wraca w przekonaniu, że Bóg i tak mu nie przebaczy. Na przykład: umarł ojciec, córka nie zdążyła pogodzić się z nim, a od kilku lat żyli w gniewie; albo kierowca w wyniku wypadku zabił dziecko – zadośćuczynienie w takich sytuacjach może mieć formę pewnych stałych czynności, które mają trwać przez jakiś określony czas, np. przez trzy pierwsze piątki miesiąca przyjąć Komunię św. za zmarłego ojca, zaś w sytuacji tego kierowcy przez pięć miesięcy wspomagać fundację broniącą życia. Podobnych możliwości jest bardzo wiele, a im dłużej trwają, tym mamy większą pewność, że zrobiliśmy coś ważnego, aby wynagrodzić wcześniejsze błędy. Tym rozważaniem kończymy omawianie warunków sakramentu pokuty. Przed każdą mszą św. mówimy: „Uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni, abyśmy mogli godnie sprawować Najświętszą Ofiarę”. Akt pokuty we mszy św. nie zastępuje sakramentu pokuty. Słowa: „Niech się zmiłuje nad nami Bóg Wszechmogący i odpuściwszy nam grzechy doprowadzi nas do życia wiecznego” nie są słowami absolucji. Na początku mszy św. wszyscy jej uczestnicy mają sobie uświadomić, że są ludźmi grzesznymi, słabymi, niedoskonałymi. To uświadomienie sobie, przyznanie się do grzechów i ich ewentualne przypomnienie nie jest jeszcze spowiedzią i otrzymaniem rozgrzeszenia. Co innego jest wyznać, przyznać się do nich, uświadomić sobie ich skutek, a co innego otrzymać ich przebaczenie i być od nich uwolnionym. Podobne artykuły